Ostatnie wiadomości z branży
Wirtualne centrum AGD. Electrolux, Bosch, Amica, Polar, LG, Mastercook - same markowe firmy!
15-calowy telewizor za ponad 8000 złotych, od maja w Europie
Jeszcze przed końcem drugiego kwartału roku, na europejskie rynki trafią małe, 15-calowe telewizory 15EL9500, firmy LG. Urządzenia te są wyposażone w matryce typu OLED, a obecnie są dostępne tylko w Południowej Korei. Latem urządzenia te mają oficjalnie pojawić się w Stanach Zjednoczonych Ameryki.
Przybywa hiper- i supermarketów
Małe sklepy to 57 proc. obrotów w handlu żywnością, alkoholem i papierosami.
wtorek, 09 czerwiec 2009 19:20:00
Bariery e-commerce w Rosji, a może Krysza?
Tym tekstem rozpoczynamy serię (mam nadzieję ;-)) tekstów o zagranicznych rynkach e-commerce. W komentarzach do którejś z notek przewinęła się myśl, że polskie e-firmy rzadko inwestują za granicę. Może warto zastanowić się nad tym, żeby sprzedaż poszerzyć o dodatkowe rynki. Pierwszym tekstem z serii będzie Rosja. Autorem tekstu jest Błażej Stachowiak, któremu oddaję głos. Rosja to kraj o niemalże dwukrotnie mniejszej penetracji Internetu niż Polska. Mimo to, dzięki swej wielkości wyrażonej w liczbie mieszkańców, przebija Polskę dwukrotnie jeśli chodzi o liczbę internautów. Według ostatnich badani GUS jest nas 38 135 876 mieszkańców, podczas gdy rosyjskich internautów jest już ponad 41 milionów.Można w Polsce narzekać na wiele, zresztą Polacy to mistrzowie olimpijscy w narzekaniu. Jednak prawdziwą bolączką Polaków, którzy zamawiają towary przez internet jest ich dostawa. Każde polskie forum, aż huczy jakie to firmy kurierskie są złe "bo nie na czas", "bo kurier nieuprzejmy", "bo towar uszkodzony" etc. W Rosji pod tym względem jest dużo gorzej i to nasi kurierzy mogą być w wielu przypadkach wzorem dla swych rosyjskich kolegów. Jakość dostawy to nie jest jedyny problem na rosyjskim rynku e-commerce. Drugim problemem jest bardzo wysoka skala piractwa. Dlatego sprzedaż oprogramowania, licencji, odsłuchów, czy audiobooków ma na razie małe szanse na przebicie się, bo najpierw muszą się zmienić przyzwyczajenia rosyjskich internautów. Zresztą nie wiem czy wiecie, ale 16% użytkowników internetu z Wysp Brytyjskich przyznaje się do piractwa! Więc możecie sobie wyobrazić skalę tego zjawiska w Rosji…Ostatnim czynnikiem mającym wpływ na nie tak szybki rozwój e-commerce w Rosji są płatności. Liczba internautów będących posiadaczami kart kredytowych jest mała, choć odnotowuje stały duży wzrost. Cały czas utrzymuje się mała dostępność punktów akceptujących płatność kartami kredytowymi. Oczywiście nie dotyczy to dużych miast. Jednak to tylko jedna strona medalu. Drugą jest bardzo duży problem jakim jest hackerstwo. Dane kart to łakomy kąsek dla rosyjskiego podziemia internetowego. To sprawia, że ludzie boją się płacić kartami. Dodatkowo na to nakładają się stare przepisy bankowe i wszechobecna biurokracja. Zatem duże wyzwanie to nie tylko wyposażenie rosyjskich portfeli w karty kredytowe, ale zadbanie o ich bezpieczne używanie. Dopiero wtedy ten najwygodniejszy sposób płatności będzie mógł być wykorzystywany do internetowych zakupów.Nie jest tajemnicą, że dwie połączone ze sobą na odcinku przeszło 600km metropolie są miejscem, gdzie się zarabia znacznie powyżej średniej. Zapewne więc z tego powodu większość transakcji dokonywana jest przez mieszkańców Moskwy i St. Petersburga , którzy oficjalnie stanową ok. 12% ludności całej Rosji. Niektóre źródła szacują, że jest to nawet 20%. Są oni odpowiedzialni za ok. 70-80% e-zakupów w Rosji! Dla nich wydatek rzędu 45 PLN za 3Mb łącze internetowe (65 PLN za 10Mb) jest stosunkowo małą kwotą. W miastach tych postawiono na rozwój infrastruktury, co przekłada się między innymi na to, że nie ma żadnego problemu, ze znalezieniem darmowego hot-spotu. Nie trzeba nawet wlewać benzyny po 2 pln za litr by przejechać się samochodem w poszukiwaniu darmowego wifi.Mimo barier zakupy internetowe w Rosji w ubiegłym roku szacuje się, na 110 mld rubli czyli ok. 11 mld pln (1 pln = 10 rubli). Jest to wzrost 35% w stosunku do 2007. Jak więc widać, zarówno wzrost jak i wielkość sprzedaży jest zbliżona do osiągnięć na naszym rodzimym rynku w minionym roku.Porównam teraz wielkich na wschodzie z rodzimymi sklepami. Na podstawie informacji z Business Week, o tym, że największy sklep z domeny .ru tj. Ozon.ru przyniósł 45 mln USD w pierwszym półroczu 2008, szacuję jego przychody za cały rok 2008 na jakieś 350 mln PLN (1 USD = 3.2 PLN). Zwróćcie uwagę, że to jest więcej niż zadeklarowały polskie numery 1 i 2 tj. Agito i Merlin łącznie.A jak wygląda sprawa reklamy w Internecie? Jeśli chodzi o wydatki na reklamę to przy wzroście o 55% w stosunku do 2007, na ten cel w 2008 wydano 14,7 mld rubli czyli prawie 1,5 mld PLN. Zatem przy tych samych przychodach z e-commerce Rosjanie wydali 25% więcej na reklamę niż Polacy. Pamiętajmy jednak, że rosyjskich internautów jest dużo więcej niż polskich, zatem średnio rosyjski internauta ma mniejszy kontakt z reklamą niż polski. Wydatki na reklamę kontekstową stanowią ok 60% całości budżetów reklamy w internecie. To sporo i i świadczyć może o pewnej dojrzałości rynku reklamowego w Rosji. Natomiast dysproporcje w podziale wpływów z reklamy kontekstowej są ogromne. Aż 71% tej kwoty przypada na najbardziej popularną rosyjską wyszukiwarkę Yandex, a 17% portal Rambler, dla Google zostaje ok. 8%, natomiast pozostałe 4% rozdzielone jest pomiędzy mniejszych graczy. Widać więc w jaki nierówny sposób rozkładają się te wydatki. Więcej szczegółów znajdziecie tu, przyda się jednak znajomość Cyrylicy. Ci którzy nie załapali się na darmowe lekcje w szkole mogą posiłkować się tłumaczem np. tym od Google.Należy jednak pamiętać, że Rosja to "dziki wschód" i często dochodzi do sytuacji kiedy sprzedaż realizowana przez e-sklepy "omija aspekty podatkowe". Tu należy się wyjaśnienie tytułu postu. "Krysza" to dosłownie osłona lub przykrycie. Z tytułu tego, że ktoś przymyka oko na pewne "aspekty handlu poza kasą fiskalną" są pieniądze, którym to należy się dzielić z "osłaniającymi". Dlatego prawdziwy wzrost w tym mocno podzielonym różnicami materialnymi kraju, o nie tak znowu dojrzałym rynku e-commerce pozostanie niewiadomą. Chyba, że w drodze komentowania wyciągniemy średnią arytmetyczną.Ten tekst nie powstał by bez pomocy walczącego z Kryszą Krzysztofa Jarzyny (nie ze Szczecina, ale z samego serca wschodniego netu). Błażej Stachowiak - związany z e-businessem od początków jego istnienia w Polsce. Twórca sukcesów i autor innowacyjnych rozwiązań informatycznych w największej księgarni internetowej Merlin.pl. Na co dzień łączący obowiązki ojca i męża godząc je z przyjemnościami podróży na koniec świata, białego szaleństwa oraz dwóch kółek. Ojciec i założyciel Butiku Webowego, w ramach którego doradza jak efektywnie wykorzystywać elektroniczne kanały sprzedaży do kontaktu z prosumentem.
wtorek, 09 czerwiec 2009 00:19:54
[Aktualizacja] Serwisy opiniujące
Internauci głupi nie są i coraz częściej przed zakupem sprawdzają wiarygodność sklepu. Wtedy zazwyczaj z pomocą przychodzą im serwisy zbierające opinie. Warto z nich korzystać? Jeśli tak, to z którego i w jaki sposób? Przegląd najpopularniejszych serwisów opiniującychOto co mamy do wyboru: 1. Porównywarki. Porównywarki warto wykorzystywać do opinii tylko wtedy, kiedy są one ważne w naszej branży (np. branża komputerowa, AGD, RTV etc.). W przeciwnym razie inne miejsca powinny być lepszym wyborem jeśli chodzi o zbieranie opinii. Porównywarki kiepsko radzą sobie z wiarygodnością opinii. Jeszcze do niedawna, żeby dodać opinię na Ceneo nie trzeba było podawać żadnego maila do weryfikacji. Na porządku dziennym znane są historie, kiedy to porównywarki usuwają negatywne komentarze na życzenie sklepów. Dlaczego? Nie chcą podpadać swoim klientom (sklepom), które płacą im grubą kasę. Poza tym lepsze opinie sklepów to więcej klików. Jeśli dana branża ma małe znaczenie dla porównywarek, to nie warto się tam angażować. Z drugiej strony z wymienionych serwisów tylko porównywarki (oczywiście te największe) mają na tyle rozpoznawalną markę, że wielu internautów potrafi odwiedzić je wpisując adres do przeglądarki. 2. Pinia.pl . Projekt firmy pozycjonującej Artefakt wykorzystywany głównie do SEO. Warto dodać tam sklep (dla SEO, a jakże ;-)) i nic poza tym.3. Opineo.pl . Serwis skupiający się tylko na opiniach. Trzeba przyznać, że jest to aktualnie jedna z ważniejszych propozycji do rozważenia przy wyborze serwisu opiniującego. Dodawanie opinii jest proste, zabezpieczenia na wysokim poziomie. Po ostatnich zmianach w wyglądzie, Opineo wprowadziło również ofertę premium dla sklepów - "Słucham Swoich Klientów". Za kilkanaście złotych miesięcznie serwis informuje o negatywnych opiniach z wyprzedzeniem czasowym czy usprawnia informowanie klientów o możliwości wystawienia opinii. Żeby wziąć udział w programie sklep musi zamieścić button do Opineo, co wydaje się świetnym posunięciem ułatwiającym budowę bazy opinii. 4. Sklepy24.pl . Serwis, dla którego opinie stanowią jedną z funkcjonalności. Sklepy24 stawiają na jakość opinii. Najwięcej uwagi poświęcają algorytmowi (częściowy tajny), który ich zdaniem jest najlepszy na rynku. Serwis nie stawia na ilość opinii, a ich jakość: - Po roku funkcjonowania serwisu stwierdziliśmy, że ponad 90% opinii jest bez wartości bo większość pozytywów jest wystawianych ewidentnie przez same sklepy lub negatywy wystawiane przez konkurencję albo pieniaczy. Wówczas stanąłem przed decyzją - albo rezygnujemy z opinii albo tworzymy maksymalnie zabezpieczony system, który daje maksimum pewności i jakości - tłumaczył Piotr. Jak zauważa Piotr, największą wadą serwisu jest ciągle mała popularność systemu rekomendacji, co nie przyczynia się do dużego wzrostu opinii. Przy wyborze warto mieć na uwadze oglądalność poszczególnych serwisów. Sklepy24.pl i Opineo.pl mają ją podobną. Pinia.pl ustępuje im zasięgiem, a swój ruch buduje głównie na wyszukiwarkach. Czy opinie są wiarygodne?To jeden z podstawowych zarzutów stawianych serwisom opiniującym. Dodanie opinii nie jest trudne. W teorii bardzo łatwo o nadużycia i próby dyskredytowania konkurencji poprzez wymyślone komentarze. Ta kwestia jest chyba jedną z najważniejszych dla tego typu serwisu i trzeba przyznać, że potrafią się one skutecznie bronić przez różnego rodzaju nadużyciami.Serwisy przygotowują własne algorytmy, które mają na celu wyławianie opinii fikcyjnych. Zazwyczaj odbywa się to w dwóch turach: 1. Pierwsze wrażenie - z jakiego maila, IP, cookies etc. pochodzi opinia, jak długo wypełniano formularz, co można powiedzieć o stylistyce opinii. Ten etap zazwyczaj jest częściowo zautomatyzowany, a częściowo podlega pracy moderatora. Na tym etapie wyławiane są również opinie o sklepach składane przez samych zainteresowanych. 2. Reklamacja opinii - to drugi etap weryfikacji. Jeśli kłamliwa opinia przedostanie się do serwisu sklep może ją zareklamować zgłaszając swoje uwagi. Wtedy odbywa się dialog pomiędzy rzekomym klientem, a sklepem, któremu przygląda się moderator. Kilkoma prostymi krokami można szybko wyłapać kto mówi prawdę. Moim ulubionym jest wskazanie numeru zamówienia. Co ważne, na czas reklamacji opinia jest zdjęta z serwisu do wyjaśnienia sprawy.Myślę, że te dwa etapy całkowicie wystarczają do tego, aby zapewnić sklepowi i serwisowi wiarygodność. Jak zbierać opinie? Kilka prostych porad: 1. Żeby klienci dodawali opinie o sklepie trzeba ich do tego zachęcić. Dobrze sprawdzają się maile po zamówieniu (np. informujące o wysyłce) z linkami kierującymi do serwisu opiniujących. Jeśli jakiś sklep ma ponad kilkaset opinii na którymś z serwisów, to jest to efekt właśnie takich działań. 2. Jeśli nie poprosimy klientów o wyrażenie opinii, to zrobią to głównie Ci, którym podpadliśmy jak np. w tym przypadku. To nie powinno dziwić, niezadowoleni klienci są najbardziej zdeterminowani do wyrażenia swojej opinii. 3. Jak tłumaczyli mi właściciele serwisów najbardziej kłopotliwe do wyłapania są pozytywne opinie o sklepie wystawiane... przez sam sklep. 4. Dziwię się sklepom, które naciskają np. na porównywarki, aby usuwały negatywne opinie. Moim zdaniem zdecydowanie lepiej jest na nie odpowiadać - tłumaczyć czy po prostu przyznać się do błędu jeśli klient został źle obsłużony. Osoby, które je przeczytają zobaczą, że sklepowi zależy na dialogu z klientem. Sklepy, które mają po kilka tysięcy pozytywnych opinii i żadnych wpadek nie wyglądają wiarygodnie. 5. Większość sklepów odsyła do jednego miejsca, gdzie klient może złożyć opinie. Prowadzi to do sytuacji, w której w serwisie X jest kilka tysięcy opinii, a w serwisie Y kilkanaście. Lepszym pomysłem jest dywersyfikacja. Przykładowo pół roku odsyłamy do serwisu X, a pół do serwisu Y. Mamy wtedy w obu serwisach większą liczbę opinii. Warto o tym pamiętać tym bardziej, że niezadowoleni klienci niejednokrotnie wystawiają negatywne opinie wszędzie, gdzie tylko się da. Czytaj więcej: - o opiniach z innego punktu widzenia. Aktualizacja Na wniosek stron usunąłem fragment dotyczący tego do kogo należy Opineo.
czwartek, 21 maj 2009 16:49:41
Śmieci, których nie możesz wyrzucić
Małe i duże sprzęty AGD, sprzęt audiowizualny oraz elektronarzędzia są elektrośmieciami, a tych nie można tak zwyczajnie wynieść z domu i wrzucić do kosza. Niestety, w lasach i na dzikich wysypiskach wciąż można zobaczyć porzucone stare lodówki czy pralki
[Aktualizacja] Serwisy opiniujące
Internauci głupi nie są i coraz częściej przed zakupem sprawdzają wiarygodność sklepu. Wtedy zazwyczaj z pomocą przychodzą im serwisy zbierające opinie. Warto z nich korzystać? Jeśli tak, to z którego i w jaki sposób? Przegląd najpopularniejszych serwisów opiniującychOto co mamy do wyboru: 1. Porównywarki. Porównywarki warto wykorzystywać do opinii tylko wtedy, kiedy są one ważne w naszej branży (np. branża komputerowa, AGD, RTV etc.). W przeciwnym razie inne miejsca powinny być lepszym wyborem jeśli chodzi o zbieranie opinii. Porównywarki kiepsko radzą sobie z wiarygodnością opinii. Jeszcze do niedawna, żeby dodać opinię na Ceneo nie trzeba było podawać żadnego maila do weryfikacji. Na porządku dziennym znane są historie, kiedy to porównywarki usuwają negatywne komentarze na życzenie sklepów. Dlaczego? Nie chcą podpadać swoim klientom (sklepom), które płacą im grubą kasę. Poza tym lepsze opinie sklepów to więcej klików. Jeśli dana branża ma małe znaczenie dla porównywarek, to nie warto się tam angażować. Z drugiej strony z wymienionych serwisów tylko porównywarki (oczywiście te największe) mają na tyle rozpoznawalną markę, że wielu internautów potrafi odwiedzić je wpisując adres do przeglądarki. 2. Pinia.pl . Projekt firmy pozycjonującej Artefakt wykorzystywany głównie do SEO. Warto dodać tam sklep (dla SEO, a jakże ;-)) i nic poza tym.3. Opineo.pl. Serwis skupiający się tylko na opiniach. Na początek pytanie za 100 punktów. Czy Opineo to "cichy projekt" Skąpca?Piotr Jarosz, właściciel konkurencyjnego serwisu Sklepy24.pl, jest przekonany, że Opineo to projekt Skapca: - Opineo.pl stworzył Mariusz Janiszewski ze Skąpca (o czym sam mi kiedyś wspominał, a potem się wypierał) w celu wyrzucenia na zewnątrz porównywarki kłopotliwego elementu - negatywnych opinii. Był okres kiedy Pixmania.com bardzo dużo płaciła Skąpcowi za reklamę, ale niestety miała dużo negatywów i był konflikt interesów. Mariusz wpadł na pomysł, że to nie on zbiera te opinie, tylko niezależny serwis Opineo.pl, który nie wiadomo z czego się utrzymuje i jeszcze do niedawna nie było wiadomo do kogo należy - argumentuje Piotr Jarosz. Paweł Kucharzak kategorycznie zaprzecza i twierdzi, że Opineo jest niezależnym projektem, za którym nie stoi żadna porównywarka. Ktoś tu kłamie lub jest niedoinformowany, ciekawe kto.Do kogo nie należałby serwis trzeba przyznać, że jest aktualnie jedną z ważniejszych propozycji do rozważenia przy wyborze serwisu opiniującego. Dodawanie opinii jest proste, zabezpieczenia na wysokim poziomie. Po ostatnich zmianach w wyglądzie, Opineo wprowadziło również ofertę premium dla sklepów - "Słucham Swoich Klientów". Za kilkanaście złotych miesięcznie serwis informuje o negatywnych opiniach z wyprzedzeniem czasowym czy usprawnia informowanie klientów o możliwości wystawienia opinii. Żeby wziąć udział w programie sklep musi zamieścić button do Opineo, co wydaje się świetnym posunięciem ułatwiającym budowę bazy opinii. 4. Sklepy24.pl . Serwis, dla którego opinie stanowią jedną z funkcjonalności. Sklepy24 stawiają na jakość opinii. Najwięcej uwagi poświęcają algorytmowi (częściowy tajny), który ich zdaniem jest najlepszy na rynku. Serwis nie stawia na ilość opinii, a ich jakość: - Po roku funkcjonowania serwisu stwierdziliśmy, że ponad 90% opinii jest bez wartości bo większość pozytywów jest wystawianych ewidentnie przez same sklepy lub negatywy wystawiane przez konkurencję albo pieniaczy. Wówczas stanąłem przed decyzją - albo rezygnujemy z opinii albo tworzymy maksymalnie zabezpieczony system, który daje maksimum pewności i jakości - tłumaczył Piotr. Jak zauważa Piotr, największą wadą serwisu jest ciągle mała popularność, co nie przyczynia się do dużego wzrostu opinii. Przy wyborze warto mieć na uwadze oglądalność poszczególnych serwisów. Sklepy24.pl i Opineo.pl mają ją podobną. Pinia.pl ustępuje im zasięgiem, a swój ruch buduje głównie na wyszukiwarkach. Czy opinie są wiarygodne?To jeden z podstawowych zarzutów stawianych serwisom opiniującym. Dodanie opinii nie jest trudne. W teorii bardzo łatwo o nadużycia i próby dyskredytowania konkurencji poprzez wymyślone komentarze. Ta kwestia jest chyba jedną z najważniejszych dla tego typu serwisu i trzeba przyznać, że potrafią się one skutecznie bronić przez różnego rodzaju nadużyciami.Serwisy przygotowują własne algorytmy, które mają na celu wyławianie opinii fikcyjnych. Zazwyczaj odbywa się to w dwóch turach: 1. Pierwsze wrażenie - z jakiego maila, IP, cookies etc. pochodzi opinia, jak długo wypełniano formularz, co można powiedzieć o stylistyce opinii. Ten etap zazwyczaj jest częściowo zautomatyzowany, a częściowo podlega pracy moderatora. Na tym etapie wyławiane są również opinie o sklepach składane przez samych zainteresowanych. 2. Reklamacja opinii - to drugi etap weryfikacji. Jeśli kłamliwa opinia przedostanie się do serwisu sklep może ją zareklamować zgłaszając swoje uwagi. Wtedy odbywa się dialog pomiędzy rzekomym klientem, a sklepem, któremu przygląda się moderator. Kilkoma prostymi krokami można szybko wyłapać kto mówi prawdę. Moim ulubionym jest wskazanie numeru zamówienia. Co ważne, na czas reklamacji opinia jest zdjęta z serwisu do wyjaśnienia sprawy.Myślę, że te dwa etapy całkowicie wystarczają do tego, aby zapewnić sklepowi i serwisowi wiarygodność. Jak zbierać opinie? Kilka prostych porad: 1. Żeby klienci dodawali opinie o sklepie trzeba ich do tego zachęcić. Dobrze sprawdzają się maile po zamówieniu (np. informujące o wysyłce) z linkami kierującymi do serwisu opiniujących. Jeśli jakiś sklep ma ponad kilkaset opinii na którymś z serwisów, to jest to efekt właśnie takich działań. 2. Jeśli nie poprosimy klientów o wyrażenie opinii, to zrobią to głównie Ci, którym podpadliśmy jak np. w tym przypadku. To nie powinno dziwić, niezadowoleni klienci są najbardziej zdeterminowani do wyrażenia swojej opinii. 3. Jak tłumaczyli mi właściciele serwisów najbardziej kłopotliwe do wyłapania są pozytywne opinie o sklepie wystawiane... przez sam sklep. 4. Dziwię się sklepom, które naciskają np. na porównywarki, aby usuwały negatywne opinie. Moim zdaniem zdecydowanie lepiej jest na nie odpowiadać - tłumaczyć czy po prostu przyznać się do błędu jeśli klient został źle obsłużony. Osoby, które je przeczytają zobaczą, że sklepowi zależy na dialogu z klientem. Sklepy, które mają po kilka tysięcy pozytywnych opinii i żadnych wpadek nie wyglądają wiarygodnie. 5. Większość sklepów odsyła do jednego miejsca, gdzie klient może złożyć opinie. Prowadzi to do sytuacji, w której w serwisie X jest kilka tysięcy opinii, a w serwisie Y kilkanaście. Lepszym pomysłem jest dywersyfikacja. Przykładowo pół roku odsyłamy do serwisu X, a pół do serwisu Y. Mamy wtedy w obu serwisach większą liczbę opinii. Warto o tym pamiętać tym bardziej, że niezadowoleni klienci niejednokrotnie wystawiają negatywne opinie wszędzie, gdzie tylko się da. Czytaj więcej: - o opiniach z innego punktu widzenia. Aktualizacja Dodaję wypowiedź Pawła Kucharzaka jako odpowiedź na zarzuty Piotra Jarosza. Czekam na wyjaśnienie sprawy do poniedziałku: " Opineo.pl jest wyłącznie moim projektem. Wypowiedzi Pana Jarosza są próbą nieuczciwej walki konkurencyjnej wynikającej z braku merytorycznych argumentów. W swojej karierze nie spotkałem się z zagrywkami o tak niskim poziomie gdyż twierdzenie, że moja firma nie należy do mnie nie można inaczej zaklasyfikować. Fakt, że pan Jarosz nie był w stanie opracować własnego modelu biznesowego na serwis zbierający opinie nie uprawnia go do dodatkowych stwierdzeń typu "Opineo, który nie wiadomo z czego się utrzymuje". Komentarz do tego typu stwierdzeń może być tylko jeden - rozważanie wytoczenia sprawy cywilnej o szkalowanie moich dóbr osobistych. Jeżeli okaże się prawdą, iż Mariusz Janiszewski ze Skapiec.pl rozsiewa plotki o swojej wyłączności na współpracę z Opineo to nie pozostanie mi nic innego jak natychmiastowe zerwanie współpracy z porównywarką Skapiec.pl."
czwartek, 21 maj 2009 16:49:41
Rynek opon w internecie i Oponeo.pl
W tej notce wspominałem, że nie wszystkim "dużym" idzie słabo. Są wyjątki. Jednym z nich jest sklep z oponami - Oponeo.pl. Dzisiaj krótka analiza rynku opon w interncie zakończona analizą giełdową Oponeo.pl.Rynek wymiany opon w Polsce to w 2008 roku według Continental Opony Polska około 13,5 mln sztuk. W roku 2007 było to 12,5 mln opon. Wzrost (8%) nie jest więc powalający. Stagnacja? Nie w internecie. Największe sklepy internetowe z oponami w tym samym czasie urosły nawet 40%. Można zatem przyjąć założenie, że sprzedaż przenosi się do sieci.O rynek opon w internecie podpytywałem Justynę Kaczor, współwłaściciela Netcar.pl. Netcar należy do "Świętej Trójcy" na tym rynku i wspólnie z Oponeo.pl i Opony.pl rozdają karty na tym rynku.Co skłania do zakupu opon w internecie? - Dwie sprawy: dostępność oferty nieporównywalnie lepsza niż w serwisach i ceny znacznie lepsze niż w serwisach - zdaniem Justyny.Sklepy internetowe korzystają z efektu skali, którego nie są w stanie osiągnąć zakłady wulkanizacyjne i serwisy opon. To sprawia, że kupują w niższych cenach i mogą konkurować cenowo z rynkiem off-line. Część sklepów oponiarskich posiada własne magazyny. Szczególnie ta, która wywodzi się z z serwisów lub hurtowni (czyli rynku off-line). Natomiast nawet te sklepy przechowują tam tylko część swojego asortymentu. Jak to wygląda w praktyce? - Ze względu na bogatą ofertę, konieczna jest współpraca z wieloma dużymi dostawcami. Jeśli towar jest na własnym magazynie sprawa jest prosta. Ciekawym rozwiązaniem jest natomiast wysyłanie towarów bezpośrednio z magazynu dostawców, aby zoptymalizować koszty i skrócić do minimum czas realizacji zamówienia. Żeby nad tym wszystkim zapanować przy dużej liczbie wysyłek, niezbędna jest mocna automatyzacja całego procesu - wylicza Justyna. I co ważne, ta formuła sprawdza się - firma taka jest Netcar jest w pełni skalowalna i radzi sobie z przypływem większej ilości zamówień.Branża wcale nie jest jednak taka przyjemna. Problemem są dwie sprawy: sezonowość sprzedaży i konieczność wejścia w kooperację z rynkiem off-line.Pierwsza sprawa jest związana oczywiście z okresem wymiany opon z letnich na zimowe i odwrotnie. W zależności od pogody reguła jest, że klienci dokonują zakupów masowo (np. atak zimy). To jedno z większych wyzwań dla sklepów internetowych, które muszą poradzić sobie ze zwiększonym ruchem i większą liczbą zamówień. Najlepiej radzą sobie Ci, który postawili na automatyzację. - Kiedy TVN zapowie pierwsze śniegi, to wszyscy biorą się za składanie zamówień. Namawiam, żeby kupować trochę wcześniej, ponieważ jak już spadnie pierwszy śnieg i ślizgasz się na swoich letnich oponach, to każdy dzień to większe ryzyko wypadku - radzi Justyna.Chyba jeszcze większym problemem jest to, że zdecydowana większość klientów dokonuje wymiany opon poprzez serwisy opon, czy zakłady wulkanizacyjne, gdzie koła są wyważane. Konieczność odwiedzenia serwisu opon kończy się niejednokrotnie zakupem opon (większa wygoda pomimo wyższych cen). Sklepy internetowe muszą sobie z tym poradzić. Najrozsądniejszym pomysłem wydaje się współpraca z serwisami i zakładami wulkanizacyjnymi. W teorii wygląda to tak, że: klient zamawia opony przez internet i zaznacza punkt odbioru w zakład wulkanizacyjnym. Następnie zgłasza się tam, a pracownicy zakładu dokonują zmiany opon, za co pobierają oczywiście dodatkową opłatę. Brzmi pięknie, jednak w praktyce jest dużo trudniej. - Serwisy postrzegają sklepy internetowe jako konkurencję przez którą mają mniejszą sprzedaż nowych opon - komentuje Justyna.To nie koniec. Dochodzi kwestia umówienia się pomiędzy klientem sklepu, a serwisem opon na wymianę. W okresie największego wzrostu sprzedaży obłożenie w serwisach wynosi nawet 2 tygodnie, co jest trudne do zaakceptowania przez standardowego klienta. Jeszcze inną kwestią jest to, że dostarczane przesyłki trzeba odebrać od kuriera - sprawdzić czy nie doszło do uszkodzeń, czy towar zgadza się ze specyfikacją. Ktoś musiałby się tym zająć. Póki co sztuka ta udała się tylko Opony.pl, czyli spółce, która wywodzi się z rynku off-line i ma z nim ciągle duże powiązania. Jednak np. trzy punkty stacjonarne na Warszawę to dość mało, żeby spełnić oczekiwania klientów. Oponeo przy swojej skali jeszcze sobie z tym nie poradziło. Na koniec zapraszam do zapoznania się z analizą Oponeo pod kątem giełdy. Wygląda na to, że Oponeo to aktualnie jeden z nielicznych, dużych polskich e-sklepów, który generuje pokaźne zyski. Analizę przygotował WatchDog, założyciel świetnego serwisu o giełdzie - StockWatch.pl : Wojtek poprosił mnie o napisanie case'a na temat jednej z gorętszych spółek: Oponeo. Przygotowywałem się do tego dłuższy czas, aby analiza była dobrze osadzona w realiach produktowych. Nie ma bowiem analizy bez zrozumienia rynku oraz przewagi konkurencyjnej studiowanej firmy. Samo "sprzedają opony" jest tyle trywialne co płytkie - bo jak wiemy, produkt to tylko jedno "P" z czterech, czyli zaledwie 25% tego, co nas interesuje. Równie mocno liczy się jak je sprzedają, którędy, za ile oraz jak to promują. Dobrze znane podejście? Otóż to: analiza spółki internetowej czy nie, giełdowej czy prywatnej, stoi na tych samych podstawach. Jest jedna gospodarka, jeden pieniądz, jedne przepisy i jeden rynek - dla wszystkich.Zastanówmy się teraz, ile są warta akcje Oponeo i dlaczego akurat tyle. Rynek wycenia dzisiaj jedną akcję na nieco powyżej 6 zł, co daje kapitalizację całej spółki na poziomie 80 mln złotych. To jest wycena, a nie wartość - długo by mówić, dlaczego. Dla inwestora liczy się cena akcji w bieżącym handlu, kiedy to średnio dziennie obraca się kilkanaście tysięcy akcji z teoretycznie dostępnych ponad 12 milionów. Bezpieczną pozycją w akcjach spółki będzie więc kilka do najwyżej dwudziestu kilku tysięcy złotych. Większa kwota mogłaby sprawić trudności w szybkim pozbyciu się akcji, gdy zajdzie taka potrzeba. Czy zajdzie i dlaczego? Nieważne, James Bond też zawsze musi mieć Plan B i opracowaną drogę ucieczki z każdej, nawet najlepszej sytuacji - nie wyłączając tych łóżkowych. ;-)Spróbujmy teraz osadzić cenę 6 złotych w jakimś układzie współrzędnych. Potrzebujemy do tego trochę danych finansowych spółki oraz jakiś obiekt do porównań. Z tym pierwszym nie ma problemu, o to drugie trochę ciężej. Nie ma sensu np. porównywanie się do Bankiera, bo to zupełnie inny biznes. Spółki handlu detalicznego z sektora, w którym sklasyfikowano Oponeo.pl też nie są przystające - bo jak tu porównać handel oponami do ubrań, butów, gazet czy komputerów. Rozstrzał wskaźników w sektorze też jest bardzo duży. Wychodzi na to, że spółki nie da się z żadną inną rzetelnie porównać. Znaczy to, że z żadną wyceną nie da się dyskutować, co może działać zarówno na plus jak i na minus. W takim razie pozostają dane fundamentalne. Ich zestawienie oraz przegląd wskaźników możemy obejrzeć na stronie.Za zeszły rok spółka wygenerowała 94 mln zł przychodu, tj. niecałe 8 zł na akcję. Cena 6 zł na akcję to w takim razie około 0,85 - proporcja zwana jest wskaźnikiem C/P. Zobaczmy, że w sektorze handlu detalicznego kształtuje się on od mniej niż 0,10 do ponad 2. Oponeo jest w górnej strefie i można powiedzieć, że jest lekko przewartościowane. Zapłacić za firmę prawie cały roczny przychód to jest drogo przy marżach osiąganych w tym biznesie. A te kształtują się na poziomie niecałych 20% na sprzedaży, przy czym marża zysku netto to już małe kilka procent. Zysk jest jednak trwały i stabilny: w zeszłym roku wygenerowano 6 mln zł wyniku netto, co daje około 50 gr na akcję. Stąd wskaźnik C/Z wynosi około 13, co jest poziomem bardzo wysokim jak na obecny stan rynku akcji. Dla celów porównań wolę jednak stosować wskaźnik ceny do zysku operacyjnego (C/ZO) gdyż nie da się go zaburzyć zdarzeniami jednorazowymi w spółce. Porównanie tego wskaźnika na tle sektora (ten sam link powyżej) wskazuje, że spółka jest jedną z najdroższych wskaźnikowo.Zastanówmy się co to oznacza - czy inwestorzy mylą się, kupując akcje tak drogo? Oczywiście tego nie wiadomo, ale takie poziomy wskaźników są charakterystyczne dla spółek o szybkim tempie wzrostu, znajdujących się na wczesnej fazie rozwoju, kiedy już wiadomo, iż niedługo przyjdą duże zyski, ale jeszcze ich nie osiągnięto. Na ten właśnie temat trwa teraz na forach ożywiona dyskusja: jakie będą wyniki, jak szybko spółka rośnie, gdyż jest to dla niej najważniejszy element wpływający na cenę akcji. Cała reszta jest w najlepszym porządku: spółka ma silny rating AAA mówiący o jej stabilności finansowej i dobrej wypłacalności, osiąga też trwałe zyski i co najważniejsze, jako jedna z niewielu na giełdzie, generuje dodatni zysk ekonomiczny. Nie czas i miejsce tłumaczyć te koncepcje, ważne że to co dotychczas pokazała, jest na wysokim poziomie. Na koniec można pokusić się o wycenę. Stosując różne metody, otrzymujemy wartości od około 3 złotych do niecałych 8 złotych na akcję. Ponownie, zakładamy tutaj, iż spółka będzie nadal osiągać takie wyniki, jakie wykazała w roku 2008. Jeśli się one poprawią, wycena będzie odpowiednio wyższa. Najważniejsze są zyski, a one biorą się z rosnących przychodów przy zachowaniu poziomu marzy. Można powiedzieć, że rynek już teraz spodziewa się około dwukrotnej poprawy wyników i ujmuje to w cenie akcji. Jeśli zatem w najbliższych latach utrzyma się otoczenie spółki, tj. nadal będziemy jeździć samochodami i zakładać do nich opony, zużywające się mniej więcej tak jak teraz i podobnie kosztujące, nie zmieni się w naszym regionie klimat wymagający dwóch rodzajów opon sezonowych, oraz że nadal będzie działał internet - możemy liczyć na dalszy rozwój Oponeo.pl. Bo jak już pokazali, handlować to oni potrafią.Oponeo.pl zadebiutowało niecałe 2 lata temu i jest naprawdę jeszcze oseskiem. Zarząd dopiero uczy się kierować spółką publiczną i działać zgodnie z wymogami rynku regulowanego, a inwestorzy "uczą się" spółki - tym bardziej, że jak wspomniałem, jest ona unikatowa i brak jest twardego punktu odniesienia. Zarządza się łatwo, bo ciągle w kasie są pieniądze z emisji. Pierwsze problemy dopiero przed nią. Dopiero za rok, a najlepiej dwa będzie można powiedzieć, że spółka okrzepła i jest w jakiś sposób przewidywalna co do wyników oraz umiejętności radzenia sobie w różnych sytuacjach. I zbierze się na tyle historycznych wyników, aby można było zrobić gruntowną analizę. Na koniec mała uwaga. Nie wolno pominąć tego, że spółki giełdowe mają coś jeszcze: marketing korporacyjny. Oprócz produktów czy usług, sprzedają także siebie inwestorom, a konkretnie swoje akcje - rzadziej w ofercie pierwotnej (debiut, nowe emisje), a na co dzień przyciągają do akcji nowych inwestorów, którzy kupują je z rynku od tych inwestorów, którzy z jakichś powodów chcą je sprzedać. Nie wnikajmy teraz w ich motywacje, tylko zastanówmy się, jak spółka komunikuje się z rynkiem. Oczywistość to informacje prasowe, komunikaty w kanale ESPI, konferencje, strona internetowa. Te informacje wrzucane z reguły w jedno miejsce przez spółkę (może to być agencja PRowa) rozprzestrzeniają się po internecie na rozmaitych witrynach giełdowych, w których działają automaty kojarzące i grupujące informacje. I tutaj w wypadku Oponeo mamy pewną bardzo ciekawą sytuację. Jak podaje Krajowy Rejestr Sądowy, spółka nazywa się Oponeo.pl SA. Jak podaje oficjalny serwis giełdy, jej skrócona nazwa (ale nie trzyliterowy symbol) to OPONEO. Taki też symbol występuje w składzie indeksu WIG . Natomiast w systemie notowań GPW (a więc i biur maklerskich) symbol zdefiniowano jako OPONEO.PL. Można sprawdzić w dowolnym systemie. Wskutek tego wiele serwisów ma kłopot z automatycznym dopasowaniem danych i na przykład pod takim linkiem . brak jest danych finansowych i wiadomości, oprócz kilku, zapewne ręcznie przypisanych. To nie jedyna wpadka, tutaj na przykład brak jest danych o akcjonariacie. Taki drobiazg: kropka i trzy literki, utrudnia znalezienie danych o spółce. Niektóre serwisy wykryły tę niezgodność i oprogramowały wyjątek, tak jak StockWatch.pl, gdzie mieliśmy też trochę zachodu aby odpowiednio potraktować ten wyjątek . Sprawę powinien jednak dostrzec zarząd spółki i naprawić w zarodku, bo nie ma sensu żeby głupotka techniczna psuła firmie zasięg marketingowy, jaki niewątpliwie dostarczają serwisy giełdowe. WatchDogStockWatch.pl Czytaj więcej: - raport roczny Oponeo.pl za 2008 rok,- dyskusja o spółce na forum StockWatch .
piątek, 24 kwiecień 2009 13:50:42
Problemy handlowców przy Stoczni Szczecińskiej Nowa
Padają sklepy w pobliżu Stoczni Szczecińskiej Nowa. Upadek stoczni przekłada się na małych przedsiębiorców. Kilka tysięcy stoczniowców, którzy każdego robili zakupy utrzymywało małe sklepy oddalone od centrum. Dziś z mikrofonem wybrałem się do obleganych niegdyś punktów handlowych.
wtorek, 17 marzec 2009 11:29:42
E-bankructwo w pięć minut: Sklepy internetowe nie wytrzymują kryzysu
Klienci, którzy robią zakupy w sieci, muszą mieć się na baczności. Kryzys pustoszy także e-handel - a tu firmy potrafią zniknąć z rynku w jeden dzień razem z pieniędzmi z zamówień. Powód: dramatycznie niski kurs złotówki, małe zainteresowanie zakupami i ogromna konkurencja. Ofiarami internetowych bankructw padło już kilkaset osób.
czwartek, 01 styczeń 1970 01:00:00
Włosi kupują "na zeszyt"
Włosi zaczęli znów kupować na kredyt i doceniać małe sklepy, które w odróżnieniu od supermarketów, godzą się na taką formę sprzedaży.
Osiedlowe supermarkety wypierają małe sklepy
To przede wszystkim supermarkety, które głównie w postaci sklepów dyskontowych wdzierają się na osiedla mieszkaniowe, odbierają klientów małym polskim sklepom
piątek, 21 listopad 2008 06:08:00
Pracodawcy ostrzegają: małe sklepy będą miały trudniej
Sejm przyjął nowelizację ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Przewiduje ona wyłączenie z katalogu czynów nieuczciwej konkurencji, które utrudniają innym przedsiębiorcom dostęp do rynku, pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży. Zdaniem Konfederacji Pracodawców Polskich w procesie legislacyjnym złamano zasady dialogu społecznego, a nowelizacja uderzy szczególnie w drobny handel.
wtorek, 28 październik 2008 15:26:00
Wynagradzanie w firmach rodzinnych
Prowadzenie przedsiębiorstw o charakterze firm rodzinnych jest na całym świecie bardzo popularne. Są nimi zarówno małe sklepy "na rogu", jak i duże, międzynarodowe korporacje, takie jak np. amerykański Wall Mart Stores czy włoski FIAT. Wśród zalet firm rodzinnych wymienia się: rodzinną atmosferę pracy, zaufanie, elastyczność i możliwość szybkiego podejmowania decyzji.
czwartek, 25 wrzesień 2008 11:33:00
Taxan PS-232X
Dobrze wyposażony projektor Taxana to urządzenie dobrze nadające się jako narzędzie często przemieszczającego się prezentera. Jego gabaryty są małe, a waga 1,9 kg jest zbliżona do wagi niewielkiego notebooka. W srebrnej obudowie zastosowano kilka ciekawych patentów. Zintegrowano osłonę obiektywu, który można przesłonić i w ten sposób zabezpieczyć go przed przypadkowym uszkodzeniem.
Tak się pisze ...
Lodówki do zabudowy oraz zamrażarki do zabudowy stanowią idealne rozwiązanie dla młodych małżeństw, które planują wystrojenie i umeblowanie kuchni. Lodówki i zamrażarki to jedne z najpotrzebniejszych przedmiotów, jakie powinny znaleźć się w kuchni. Najistotniejsza sprawa w trakcie przygotowywania tego pomieszczenia to właściwy dobór całego sprzętu i mebli. Lodówki do zabudowy i zamrażarki do zabudowy wymagają od właścicieli dobrego zmysłu estetycznego oraz pomysłowości. Remonty kuchni nie odbywają się zbyt często, gdyż są kłopotliwe i kosztowne, dlatego jeden wybór zazwyczaj towarzyszy nam kilka lat. Z tego względu, lodówki do zabudowy i zamrażarki do zabudowy trzeba umiejscowić w naprawdę doborowym, miłym dla oka i funkcjonalnym towarzystwie. Kuchnia to kluczowa lokacja w domu, więc wszystko w niej musi być przemyślane: od zakupu mikrofalówki, lodówki, zmywarki, zamrażarki po okapy i baterie kuchenne.
Newsy
Newsy po dacie
Polecamy strony WWW
Małe AGD kuchenne - Agito.pl
Małe AGD kuchenne w Agito.pl. Konkurencyjne ceny w kategorii Małe AGD kuchenne tylko u nas.
Drobny sprzęt AGD - ekspresy do kawy, czajniki, żelazka ...
Znajdziesz u nas AGD małe pomocne w Twojej kuchni i domu. W ofercie m.in. ekspresy ciśnieniowe, roboty kuchenne, miksery, ale również odkurzacze, ...
AGD Duże i Małe - Hipernet24.pl
AGD Duże i Małe - online zakupy w E.Leclerc - dostawa od 7zł, bez min.
Z encyklopedii
- Rondel
Rondel Ten artykuł dotyczy naczynia. Zobacz też: inne znaczenia tego słowa. dwa rondle różnej wielkości Rondel - naczynie służące głównie do gotowania lub duszenia, czasem do smażenia (zwłaszcza w głębokim oleju). Może być emaliowany lub pokryty od wewnątrz teflonem. Zobacz też Naczynia kuchenne Źródło „http://pl.wikipedia.org/wiki/Rondel” . Najczę
- Chłodnictwo
Stosowane do zasilania laboratoryjnych komór chłodniczych, przyrządów hipotermicznych, klimatyzatorów indywidualnych (np. Chłodnictwo Chłodnictwo jest działem techniki zajmującym się odprowadzaniem ciepła ze środowiska chłodzonego w celu uzyskania i utrzymania temperatur niższych od temperatury otoczenia. Najwcześniej poznanymi substancjami chłodniczymi były lód i
- Kuchenka benzynowa
Kuchenki takie dzielą się na samoprężne i te z pompką. Do rozpalenia takiej kuchenki wymagane jest wstępne podgrzanie palnika, co może sprawiać trudności przy dużym wietrze. Najczęściej spotykanymi kuchenkami benzynowymi są kuchenki turystyczne, ponieważ są wydajniejsze od gazowych w niskich temperaturach i na większych wysokościach przy niższym ciśnieniu. naftę. Kuchenka benzy
- Rondel
REKLAMUJEMY